skip to main |
skip to sidebar
(harissa, 9 grudnia 2007. w tle daleko w dole wybrzeze bejrutu)
--
wyglada na to ze bedzie niechronologicznie
zabralem sie za zdjecia... katalogi libanskie
(sidon, 10 grudnia 2007)
od trzech dni jestem z powrotem w istanbule. zostal mi miesiac. jest zimno, nie ma cieplej wody i nie dziala ogrzewanie. za to sa znajomi i poczucie ze wszystko jest znow po staremu, troche jak w domu. za oknem snieg i deszcz... a jeszcze kilka dni temu w bejrucie bylo 10 stopni... w nocy. od ostatniego posta (kiedy to bylo?) w moim paszporcie znalazly sie pieczatki libanskie i syryjskie. troche zobaczone... sporo do przemyslenia... 8gb zdjec do przebrania. dzis jedno
(kurdyjskie wesele - diyarbakir, 30 listopada 2007)
--
dobrego ciekawego nowego roku