sobota, stycznia 05, 2008

23

od trzech dni jestem z powrotem w istanbule. zostal mi miesiac. jest zimno, nie ma cieplej wody i nie dziala ogrzewanie. za to sa znajomi i poczucie ze wszystko jest znow po staremu, troche jak w domu. za oknem snieg i deszcz... a jeszcze kilka dni temu w bejrucie bylo 10 stopni... w nocy. od ostatniego posta (kiedy to bylo?) w moim paszporcie znalazly sie pieczatki libanskie i syryjskie. troche zobaczone... sporo do przemyslenia... 8gb zdjec do przebrania. dzis jedno


(kurdyjskie wesele - diyarbakir, 30 listopada 2007)

--

dobrego ciekawego nowego roku