wtorek, grudnia 11, 2007

22

zygzaki

niedziela, grudnia 02, 2007

21

@ on the road:

...dzieki za info wczoraj. wiadomosc o ataku podawaly
wczoraj tureckie stacje tv, ale one sa kompletnie niewiarygodne. wciskaja ludziom taki kit ze az sam sie dziwie, choc nawet nie rozumiem co mowia, taki zenujacy tabloid telewizyjny ze szkoda gadac. przez chwile sie zawahalem czy nie zmienic planow i nie pojechac do hakkari, ale jednak zostane przy starych. jutro rano jade do granicy syryjskiej w nusaybin i stamtad do damaszku, nie wiem czy uda sie to zrobic w jeden dzien, wiem ze na tej trasie jest dosyc tani autobus, ale nie wiem kiedy jezdzi. najfajniej byloby w nocy zeby byc w damaszku rano. nie wiem jeszcze gdzie sie tam zatrzymam, 6 grudnia mam razem z kilkoma osobami z pl jechac stamtad do bejrutu, ale poki co nie mam z nimi kontaktu. co do diyarbakir to ostatnio bardziej sie snuje niz robie cos konkretnego. wiesz trudno tu bez jezyka glebiej dotrzec niz obrazki dzieciakow grajacych w pilke na zapuszczonych ulicach, nastolatkow palacych fajki i robiacych grozne miny i doroslych przesiadujacych przy kramie z papierosami czy tam w spelunie z herbata. wczoraj sobie uswiadomilem ze brakuje mi muzyki, normalnie bym czegos sluchal wtedy kiedy czuje sie odlaczony od rzeczywistosci. nie zebym nie byl zadowolony z tego ze tu przyjechalem, moze po prostu to miasto takie jest, ze czujesz sie uwieziony samym faktem ze nie masz co ze soba zrobic. atrakcja chwili jest np przelot f-16stki albo helikoptera wojskowego, ale szczerze mowiac nic w tym spektakularnego, zreszta chyba tylko ja podnosze tu glowe jak slysze ze cos leci. dzis siedzialem wieczorem na glownym placu starego miasta przed meczetem ze sprzedawca koralikow modlitwenych, tzw tespi, pijac herbate i prawie nic nie rozumiejac z tego co mowi po kurdyjsku. zimno, ale mial tam taki maly grill wiec dalo sie troche ogrzac. muezzin wzywal. i wlasciwie to byl hajlajt dnia. wiec moze dobrze ze jutro ruszam dalej, znow niepewnosc, ale tez poczucie wolnosci... heh, momentami tesknie za rzeczami typu kawa na karmelickiej, polskie piwo, a wlasciwie piwo w ogole, normalny kibel, normalnosc. chyba dobrze mi zrobi ta dluzsza nieobecnosc...

--

mam nadzieje ze uda mi sie gdzies wreszcie obrobic troche zdjec, bo mnie troche szlag trafia ze je tylko wrzucam do tego malego czarnego grobowca